lodzik

lip 3 2010

Prostytutka

Był letni gorący dzień. Termometry wskazywały w cieniu przeszło 30 stopni i ciężko było wytrzymać bez klimatyzacji, bądź przynajmniej wiatraka, który dawałby odrobinę chłodnego powietrza. Tego właśnie dnia postanowiłem wybrać się z kumplami nad jezioro.  Zapakowaliśmy trochę prowiantu, gacie na zmianę i napoje, również te oprocentowane. Jadąc w czterech typa, mijaliśmy lasy.  Co chwilę za drzewek wystawały panie, które chętnie by wzięły do ust i nie tylko, o ile posiada się zasób gotówki. W końcu Gonzo zaproponował, abyśmy się przy którejś zatrzymali.  Skoro kumpel chce zaruchać, to co mi tam, zatrzymałem się, a niech jemu prostytutka zrobi dobrze. Na leśnym przystanku, stały dwie skromnie ubrane panie, które wykonywały różne gesty na wznak – bierz mnie, za kasę zrobię Ci co tylko chcesz.  Nawet dla lepszego zobrazowania swoich talentów, jedna z prostytutek pokazała cyce. Gonzo od razu wysiadł z samochodu i wyruszył z panią za którejś z kolei drzewko.  Wrócił stamtąd zadowolony, więc penie zrobiła jemu dobrze.Bolek jemu zazdrościł i zabrał się za drugą panią. Sytuacja była podobna – ruchanko za krzaka. Po 10 minutach wrócił.  Spytałem o cennik kumpla. Jeden spust w norkę kosztował 50 złotych, a lodzik 20. Ta cała sytuacja sprawiła, że i ja bym chętnie zaruchał, jednak myśl że wcześniej w tej szparce był Gonzo, budziła we mnie obrzydzenie, zatem pozostał mi lodzik.
› Czytaj dalej


lip 20 2009

Agata – kolejne spotkanie

-Witaj – jak zwykle przywitała mnie tym samym szeptem.
Czekała na mnie w przedpokoju, znów w swym zwiewnym szlafroczku, który nic nie ukrywał. Koronkowy stanik nie mógł okiełznać jej dużych piersi, a przez jego prześwitujący materiał widać było sterczące, niczym szpikulce, sutki.Jak najszybciej podszedłem do niej, zamykając za sobą drzwi mieszkania i jak zwykle też, chwyciłem w swoje dłonie te wspaniałości wyłuskując z niewolących je więzów.
Ujrzałem sterczące sutki i okalające je duże różowe, aureole. Delikatnie przygryzłem ich końce i polizałem, wtulając się w rowek pośród tych wspaniałych wzgórz. Uwielbiałem te krągłe, obfite, pełne i jak zwykle obrzmiałe z podniecenia piersi. Dziś Agata była bardzo niecierpliwa, gdyż od razu jej dłonie zaczęły gmerać przy rozporku mych spodni, szukając energicznie kutasa.
- Chodź – niecierpliwiła się. – Tak bardzo chcę poczuć w sobie ten skarb.
Podnieceni, ruszyliśmy ku sypialni, gdzie dokończyłem, rozpoczęte jeszcze w przedpokoju, zrzucanie ubrania. Tym czasem Agata ponętnie wypięła tyłeczek i kręcąc nim zalotnie czekała, aż podejdę do niej od tyłu. Pomiędzy wspaniałymi półkulami jej dużych pośladków widać było delikatną nić majteczek. Na początek objąłem ją w pasie, gładząc krągłe biodra przytuliłem się do niej wciskając swego, sterczącego jak maszt, kutasa pomiędzy naprężone pośladki. › Czytaj dalej


lip 20 2009

Koleznka z pracy

Historia, którą opiszę wydarzyła się całkiem nie dawno. Po długich poszukiwaniach pracy w końcu znalazłem. Nie była to może żadna wymarzona praca ale z braku laku. Nie musiałem tyrać na budowie, dostałem swoje biurko w cieplutkim pomieszczeniu. Zarobki również były w miarę ok. Szef zadecydował, że będę siedział w jednym pokoju z Panią Iwoną. No i tak pracowałem sobie tydzień, drugi trzeci… Pani Iwona okazała się całkiem w porządku kobietą w wieku 42 lat, mężatką z dwójką dzieci i w dodatku całkiem atrakcyjną. Bardzo, zgrabna, wysoka (ok. 175 cm wzrostu) z ładnym sporym biustem i ognistorudymi włosami. Zawsze ubrana bardzo elegancko aczkolwiek bardzo sexy. Pomimo dzielącej nas dość sporej różnicy wieku ( ja mam 26 lat) dogadywaliśmy się świetnie zarówno na stopie służbowej jak i koleżeńskiej. Była środa. Pani Iwona powiedziała mi, że dzieciaki zepsuły jej komputer, i ona nie wie co zrobić z tym fantem, bo tym zawsze zajmował się mąż, który co już wiedziałem wcześniej był kierowca i akurat był w rasie a wrócić miał za dwa tygodnie. Jako dobry kolega z pracy powiedziałem pani Iwonie, że jeżeli chce, to niech na następny dzień przywiezie komputer do pracy a ja postaram się z tym cos zrobić. › Czytaj dalej


lip 20 2009

Noc z Lankijczykiem

Miał 30 lat i był szefem kuchni w jednym z kameralnych, przyjemnych i spokojnych hoteli na Sri Lance. Takie miały być właśnie moje długo wyczekiwane wakacje. Żadnych przygód, czysty relaks, książki na leżaku, kąpiele w oceanie i niebo w gębie. Przez trzy dni było dokładnie tak, jak sobie zaplanowałam. Ale podczas kolacji, gdy w restauracji postanowiłam zrobić zdjęcia niesamowitych, pięknie podanych dań – w kadrze pojawiła się czyjaś uśmiechnięta twarz.
-Podoba się Pani to danie? – zapytał po angielsku tubylec w białej koszuli. Wyróżniał się spośród innych. Był bardzo pewny siebie i całym sobą mówił: „Ja tu rządzę”.
-Podobają mi się wszystkie – odpowiedziałam.
Okazało się, że jest szefem kuchni, więc po takim komplemencie rozpłynął się i zapytał, co robię wieczorem i czy będzie mógł ze mną porozmawiać.
Spotkaliśmy się przy barze. Przyjrzałam mu się dokładnie. Miał bardzo ładną twarz i głębokie spojrzenie. Jako pierwszy z tubylców sprawił, że poczułam podniecenie. Gdy po kilkunastu minutach rozmowy zaproponował wspólną kąpiel w basenie, czułam, że jestem gotowa na to, co się może wydarzyć. › Czytaj dalej


lip 20 2009

Mama i ja

Mam na imię Krzysztof i przymierzam się właśnie do zdawania pierwszej w życiu sesji. Studiuję w Krakowie, na wydziale Prawa i Administracji, a ponieważ nie pochodzę z Krakowa, wynajmuję tu stancję. Ale nie o pierwszej sesji chcę napisać. Myślami biegnę do moich pierwszych doświadczeń seksualnych, wiele lat temu, kiedy jeszcze jako Krzyś mieszkałem z mamą i starszym o dwa lata bratem w Starachowicach w dawnym województwie kieleckim.
Rodzice rozwiedli się, kiedy miałem gdzieś koło 4 lat. Z tego niefajnego doświadczenia pozostały na szczęście tylko nieuprzykrzające życia strzępki wspomnień. Zresztą wczesne, przedszkolne dzieciństwo i późniejsze, gdy byłem już w wieku szkolnym, wspominam bardzo dobrze. Zawsze byliśmy z bratem otoczeni ciepłym uczuciem i troskliwością naszej mamy. Dużo by o tym opowiadać. Zacznę się jednak powoli skupiać na sferze mojej rozwijającej się chłopięcej, a później młodzieńczej seksualności.
Mieszkaliśmy w zwykłym bloku z wielkiej płyty. Mieszkanie miało trzy pokoje i było dość spore, ale mimo tego normalnym było, że kobieta wychowująca dwoje synów, miała ograniczoną prywatność.. ba nawet intymność. Czy od rozwodu spotykała się z jakimś mężczyzną? Zapewne tak. W końcu samotna, ładna kobieta około trzydziestki, nawet będąca samodzielnie wychowującą dzieci matką, nie przestawała być kobietą. Tak czy inaczej, nigdy nie związała się z nikim, nic nie wiadomo mi, aby w naszym domu pojawiali się nieznajomi mężczyźni. Po prostu całą sobą była z nami i dla nas. › Czytaj dalej