Małgorzata
Padały grube płatki śniegu. Na ulicach było niewiele ludzi. Był środek tygodnia. Skręciła w ulicę Bonerowską. Była już blisko celu. Zatrzymała się pod jedną ze starych bram. Nad jej głową wisiał szyld z nazwą klubu nocnego, do którego się wybierała. „Paquerette”. Lubiła tu przychodzić. Nie miała stałego towarzystwa. Mimo to, zawsze ktoś się znajdował, kto dotrzymywał jej towarzystwa. Poprawiła ubranie. Ktoś otworzył przed nią drzwi. Nawet nie spojrzała na niego. Weszła i odpowiedziała „Dziękuję”. Usłyszała muzykę i to pozwoliło jej się rozluźnić. Skierowała się w stronę szatni. Zdjęła płaszcz.
Wchodząc na salę, gdzie znajdował się bar, zauważyła gapiące się na nią męskie oczy. Nie czuła skrępowania. Była do tego przyzwyczajona.
Była śliczną kobietą. Jej ciemne, długie włosy miękko opadały na smukłe ramiona. Duże, ciemne oczy doskonale komponowały się z szczerym uśmiechem na jej twarzy. Jej zgrabnej sylwetki zazdrościła nie jedna młodsza kobieta. Małgorzata miała 30 lat i tylko bogate życie zawodowe. Nic poza tym.
Usiadła przy barze, na wysokim krześle. Lubiła tu siedzieć. Często rozmawiała z barmanem. Zamówiła drinka. Zamieniła kilka słów z mężczyzną za barem. Oparła się o ladę i zaczęła się rozglądać. Czasami zdarzało się, że sama polowała na jakiegoś samca, jeśli zwrócił jej szczególną uwagę. Tym razem nikogo specjalnego nie dostrzegła.
W pewnym momencie obok niej usiadł przystojny brunet. Zamówił whisky.
Spoglądał na bawiących się ludzi. Małgorzata wyciągnęła papierosa i zapytała swego sąsiada, czy ma ogień. Krzysztof, zaciekawiony tak ciepłą barwą głosu, odwrócił się w jej stronę. Spojrzeli sobie w oczy. Ona wiedziała już, że będzie to jej towarzysz na tę noc.
Zaczęli rozmawiać. Wysyłali do siebie nawzajem uwodzicielskie znaki. Siedzieli coraz bliżej. Ona delikatnie „zaczepiała” go dłońmi. On poprawiał jej włosy. Mówił piękne słowa… Postanowili zatańczyć. Poruszali się w rytm wolnej muzyki. Ona wtuliła się w jego silne ramiona. Krzysztof gładził ją po plecach. Zaczepiali się nosami chłonąc delikatne zapachy swoich ciał. Ich pożądanie wzrastało.
Gdy usiedli, zamówili kolejne drinki. W pewnym momencie Krzysztof zaproponował, żeby zmienili lokal. Małgorzacie przypadło to do gustu. Zapytała czy ma jakiś pomysł. Odpowiedział, że chciałby usiąść gdzieś w spokojnym miejscu. Ona spojrzała mu w oczy i zapytała, co by powiedział na wynajęcie pokoju w hotelu. Tam nikt by im nie przeszkadzał. Byli by sami.
Gdy wychodzili z „Paquerette” była godzina 1 w nocy. Skierowali się do najbliższego hotelu. W centrum miasta było ich kilka. Weszli do holu. Krzysztof powiedział jej, żeby zaczekała. Podszedł do recepcji. Wynajął apartament. Zamówił szampana i ogromny bukiet kwiatów. Wziął klucz i podszedł do Małgorzaty. „Chodźmy” – szepnął jej do ucha. Otworzył drzwi pokoju i wpuścił ją do środka. Zamknął je za sobą. Pomógł jej ściągnąć płaszcz.
Usiedli na sofie. Krzysztof zapalił lampki nocne. Zapanował romantyczny nastrój. Po chwili ktoś zapukał do drzwi. Krzysztof otworzył. To obsługa hotelowa. Chłopak w uniformie wjechał z wózeczkiem na kółkach, na którym stał piękny bukiet kwiatów, szampan i dwa kieliszki. Podziękował chłopcu, dał napiwek i zamknął za nim drzwi. Małgorzata była zaskoczona kwiatami. Jeszcze nikt wcześniej nie pomyślał o tak miłym drobiazgu.
Siedzieli na kanapie i czule patrzyli sobie w oczy. Nie rozmawiali. Wymieniali uśmiechy. Krzysztof zaproponował szampana. Otworzył go, rozlał do kieliszków i podał Małgorzacie. Wypili toast. W pewnym momencie Krzysztof zbliżył się do Małgorzaty. Chwilę patrzyli sobie w oczy i pocałował ją. Ona odwzajemniła pocałunek. Przerwali na chwilę. Krzysztof chciał zorientować się czy wszystko w porządku. Małgorzata nie pozwoliła mu długo czekać. Spojrzała na niego i utonęli w morzu pocałunków. Szybkich i namiętnych.
Postanowili przenieść się do sypialni. Wstali i pomału przesuwali się w stronę drugiego pokoju nie przestając się całować. Po drodze zrzucili ubrania. Wziął ją na ręce i położył na łóżku. Zobaczył przed sobą smukłe, piękne ciało. Całował ją po szyi, potem dekoldzie. Rozpiął jej czarny biustonosz. Pojawiły się przed nim piękne, jędrne piersi. Zaczął je delikatnie całować. Małgorzata czuła rozkosz. Ssał jej sutki, delikatnie przygryzał…
Krzysztof gładził jej ciało. Całował jej brzuch. Potem pieścił językiem wewnętrzną stronę ud. Dziewczyna wiła się z rozkoszy. Jej organizm domagał się więcej. Ściągnął jej czarne koronkowe majteczki. Spojrzał z podziwem na wypielęgnowaną cipkę z pozostawionym paseczkiem włosków. Nie zapomniał o najczulszych częściach jej rozgrzanego ciała. Pieścił łechtaczkę i wilgotne wargi. Lizał, ssał, kąsał dotykał. W pewnym momencie delikatnie wszedł w nią. Małgorzata wydała z siebie cichy jęk. Poczuła przepływ przyjemnego impulsu przez całe ciało. Czuła ciepło i ucisk na wrażliwe miejsce w pochwie. On także czuł błogość – niesamowity, subtelny ucisk na każdy milimetr jego penisa. Pasowali do siebie idealnie. Wykonywał rytmiczne ruchu.
Potem kochali się na siedząco. Krzysztof pieścił jej piersi. Ich ruchy były zsynchronizowane. Rzuciła go na plecy. Usiadła na nim. Była teraz górą. Zaczęła wolno. Coraz szybciej, szybciej. Teraz Krzysztof wił się z rozkoszy… W końcu ich uniesienie sięgnęło zenitu…
Opadli na łóżko. Byli spoceni, zmęczeni, ale szczęśliwi. Leżeli tak koło siebie w milczeniu. Krzysztof myślał o swej towarzyszce nocy. Zauroczyła go. Już marzył o kolejnym spotkaniu. Małgorzata natomiast była zadowolona… z seksu. Po chwili odpoczynku dziewczyna obróciła się do niego bokiem. Wsunęła rękę pod kołdrę. Dotknęła jego członka. Zaczęła delikatnie podrażniać jego żołądź. Czuła jak rośnie. Położyła się na Krzysztofie. Zaczęła ocierać swoje ciało o jego. Krzysztof pieścił dłonią jej łechtaczkę. Schodziła coraz niżej i niżej. Subtelnie całowała go po podbrzuszu. Czuła i słyszała jego podniecenie. Pieściła językiem czułe miejsca. Weszła na niego spokojnie. Poczuła ten sam impuls przebiegający po jej ciele…
Oboje szybko zasnęli. Rano, gdy Krzysztof otworzył oczy, Małgorzaty już nie było. Zrobiło mu się smutno. Miał nadzieję, że znowu ją spotka…

