Mała ale obrotna
To co chcę opowiedzieć miało miejsce niecałe 2 tygodnie temu, to jest 23 czerwca około pierwszej po południu. Dzień dłużył się niemiłosiernie, słoneczko grzało (temperatura około 23 stopni) suchy wiatr hulał między listkami traw.
Ona – długonoga blondynka siedziała na wiotkim źdźble. Pasiasty strój kusząco opinał się na szerokim odwłoku. Osunia Patrycja pocierała jedną nóżka o drugą starając się zrzucić z siebie resztki pyłku… krótkie wspomnienie przeszyło umysł owada… słodki intensywny zapach, intensywne kolory które tak bardzo kusiły jej zmysły. Długi sztywny słupek… dreszcz przeszył jej kruche ciało. Przed czarnymi jak węgle oczyma na powrót stanął obraz długiego, twardego słupka… chwila zapomnienia i teraz cała pokryta jest lepkim pyłkiem. Szkliste skrzydełka załopotały, resztka nasienia opadła na ziemię. Patrycja chwytała kolejno swoje dwa jędrne czułki i przykładała do ust. Obejmowała je i miętosiła w mordce zlizując pozostałości „niespodzianki” nabytej ze słupka.
Ohhhhh Ahhhhhh Ihha ha – Jęczał Krzyś, mały ślimaczek obserwujący wszystko spod krzaczka. Krzyś przyczaił się i obserwował Patrycję… teraz jego napięcie sięgnęło zenitu, podglądacz niespokojnie wił się w swej muszelce – motyla noga… ale ma odwłok – wydyszał i uwolnił tkwiące głęboko pokłady śluzu. Nie minęło kilka chwil i podłoże zalane było Krzysiowymi wydzielinami.

