Hamburg, Czekoladki
Był długi majowy weekend 2001 roku. Pierwszą część miałam zajętą na różne swoje sprawy, ale od piątku, 3 maja byłam już wolna, więc wpadłam „na moment” do Hamburga. Mój przyjaciel Manfred zorganizował mi spotkanie z „Czekoladkami”.
Sobotnie przedpołudnie potraktowałam spacerowo, trochę zakupów w zaprzyjaźnionych sklepach, po południu odpoczynek a o dwudziestej przyjechał po mnie Amul. Amul jest średniego wzrostu, ale bardzo dobrze zbudowanym mężczyzną w wieku około dwudziestu paru lat. U nich jest bardzo trudno określić wiek. Pojechaliśmy gdzieś do miasta, prawie w centrum, z zewnątrz klasyczna kamienica trzypiętrowa, ładny podjazd, parking, na parterze jakieś sklepy, jakiś bar. Amul poprowadził mnie od tyłu, gdzie była klatka schodowa, weszliśmy na drugie piętro i otworzył mi drzwi wejściowe po prawej stronie. Ładny korytarz wejściowy, rozszerzający się na duży przedpokój. Tam kilka par drzwi. Weszliśmy w środkowe, a tam przestronny nieźle urządzony salon, a to co najważniejsze, wszystko czyste, bardzo dobrze zadbane. W tym salonie siedziało na różnych sprzętach trzech jego kolegów. Kiedy wstali, aby się przywitać, trochę zrobiło mi się miękko w nogach. Trzech bardzo dobrze zbudowanych mężczyzn. Amul do tej pory rozmawiał ze mną po niemiecku, ale teraz coś zaczął mówić w ichnim narzeczu. Dokończył, po czym wyjaśnił mi, że przedstawił im wyjątkowo sprawną dziewczynę. W tym momencie poinformował mnie, że są to wybrani przez niego partnerzy, którzy są bardziej sprawni, niż inni. Dodał, że to nie wszyscy, jeszcze jeden w tym momencie jest w toalecie. Było pytanie, co znaczy sprawni? Po tych wyjaśnieniach poprowadził mnie do pokoju obok, który był dużą sypialnią, obok była łazienka. Stwierdził, że on zacznie ze mną tutaj, pokazując duże łóżko, a co będzie dalej, to zobaczymy.
No i zaczęło się. Rozebrałam się i Amul był we mnie. Trzeba przyznać, że rzeczywiście jego pałeczka była bardzo sprawna, poczułam go bardzo mocno. Dalej był już normalny „kocioł”. Umówiliśmy się na pięć zbliżeń, ale nie zastrzegłam, że to wszystko. A oni potraktowali to jako „w jedną dziurkę”, więc „obrobili” mi i Cipkę i Pupę. Obawiam się, że po drodze podmieniali się, bo kiedy przyszedł ostatni, zaprowadzili mnie do pokoju, położyli na brzuchu, na stole a on szykował się, aby wejść w moja Pupę. Miał naprawdę dużą pałę, a kiedy mi ją wsadził, myślałam, że wyjdzie mi nosem. Tak wyglądała moja wizyta w „Czekoladowym Klubie” W niedzielę rano nie mogłam podnieść się z łóżka, tak bolało mnie podbrzusze. Wolno poszłam do łazienki, rozmasowałam się ciepłą wodą, trochę pomogło. Do południa jakoś się rozruszałam, bo po południu miałam samolot i wróciłam wieczorem do domu.

