Dziewczyna kolegi
Pojechaliśmy nad jezioro pod namioty. Zebrała się całkiem fajna paczka. Pojechaliśmy ja, mój brat, kilku kolegów z dziewczynami i kilka singli. Pogoda była super więc bawiliśmy się wyśmienicie. Ogniska były do samego rana, pokrapiane dużą ilością alkoholu. Właśnie kończyła sie taka impreza i wszyscy rozchodzili sie do namiotów. Sam powoli lekko zmęczony wracałem do namiotu, kiedy to zaczepiła mnie jedna z dziewczyn. Była to Agata dziewczyna mojego kolegi, zaproponowała żeby sie przejść nad wodę jeszcze przed spaniem. Średnio byłem zainteresowany, ale ona nalegała, mówiąc, że jej chłopak się schlał i śpi teraz a ona nabrała ochotę na spacer. No nic, zgodziłem się, pewnie dlatego, że bardzo mi się podobała. Spytałem sie tylko gdzie idziemy wytłumaczyła mi, że nad jezioro od strony lasu, gdzie znajduje się mały pomostek. Spacerowaliśmy około 18 minut kiedy znaleźliśmy się przed pomostem. Weszliśmy na niego i usiedliśmy na jego skraju. Ale mnie plecy bolą powiedziała, chcąc rozpocząć rozmowę. Zaproponowałem aby się położyła na brzuszku a ja ją mogę pomasować (na szczęście zabraliśmy ze sobą kocyk), zgodziła się od razu. Podciągnąłem jej sweterek i zacząłem masować, jednak strasznie on przeszkadzał więc go szybko zdjęliśmy i wróciłem do masowania. Po chwili rozpiąłem jej stanik, który również przeszkadzał w masowaniu. Na prośbę Agaty zacząłem masować nico niżej, ponieważ właśnie tam zaczęła uskarżać się na ból. Lekko opuściłem jej spodenki, aby było łatwiej masować dolne partie jej pleców. Oczom moim ukazały się jej koronkowe stringi, oczarowany tym widokiem zaczynałem masować niżej i niżej, aż po jej pośladki. Na szczęście nie miała nic przeciwko, a ja ruchami okrężnymi to masowałem jeden, to drugi pośladek. W trakcie masażu lekko opuściłem jej majteczki, a niesłysząc przeciwwskazań opuściłem jeszcze trochę odsłaniając jej muszelkę. Podniecony tym widokiem zacząłem masować bardziej intensywnie w okolicach jej krocza, a słysząc od czasu do czasu mlaśnięcia jej foczki wiedziałem, że masaż zadziałał. Skierowałem rękę w stronę jej muszelki i zacząłem ją masować. Usłyszałem jak jęknęła z rozkoszy. Czułem, że była już bardzo wilgotna. Palcem wskazującym odnalazłem jej punkcik rozkoszy i zacząłem go leciutko masować jednocześnie wsuwając mojego kciuka w jej rozpaloną dziurkę. Jęczała cichutko a ja przyspieszałem mój rytmiczny masaż, który spowodował że po chwili zgięła się wpół jęknęła mocno i na nowo rozluźniła. Szybciutko zdjąłem z niej spodenki i majteczki. Usiadłem na niej, leżącej tak nieruchomo na brzuchu i wyjąłem już od dawna gotowe do użycia narzędzie. Weszło bez problemu, a ona tylko pojękiwała. Poczułem jak mojego penisa otula jej ciepło. Włożyłem go całego po czym wyjąłem i jeszcze raz zanurzyłem. Kilka razy wsunąłem się w nią i wyszedłem po czym podniosłem się lekko a ona się obróciła. W świetle księżyca zobaczyłem jej brązowe sutki i jędrne piersi. Przesunąłem się do przodu tak, że prącie moje znalazło się między piersiami. Penis dotknął jej sutków co ją bardzo podnieciło, bo zaraz stwardniały i powiększyły swój rozmiar. Przesunąłem go dalej w kierunku jej twarzy, otworzyła usta a ja wsunąłem go w nie. Poczułem jak go oplatają i jak zaczyna go pieścić językiem, trwało to chwilę, ale dla mnie było wiecznością. Po chwili cofnąłem się i znalazłem się między jej nogami, nie wiem jak ale już byłem w niej i rytmicznie się poruszaliśmy. Uniosłem jej nogi, które ona oparła na moich barkach, teraz poczułem, że jestem jeszcze głębiej w niej. Po chwili przesunąłem się na bok i kochaliśmy się już bokiem. Przytulony do niej napierałem na nią, lewą ręką pieszcząc jej piersi. Całując jej uszko, szepnąłem, że teraz od tyłu a ona skinęła głową. Szybko zmieniliśmy pozycję a ja wszedłem w nią naprawdę głęboko, musiała to poczuć bo przeciągle jęknęła. Z każdym ruchem wchodziłem w nią szybciej i szybciej, wiedząc, że dochodzę, wyjąłem go i pozwoliłem żeby zajęła się nim ustami. Parę sekund później nie wytrzymałem i wystrzeliłem w jej ustach, a biała ciecz wyciekła z kącików jej ust oplatających mojego penisa. Obudziliśmy się rano na pomoście, nadzy i zmarznięci, przykryci tylko kocem. Nigdy tego już nie powtórzyliśmy a szkoda.